Zobaczyłaś tam oświecone światła w pokojach, ktoś chodził w twoim domu ale to nie byli wcale twoi rodzice! Nie było nigdzie samochodu.
- Niall... ja tam idę.
- Nie! A jeśli on ci coś zrobi?!
- To zrobi! Mam to gdzieś! Jak chcesz to chodź ze mną a jak nie chcesz to nie idź.
- Idę. Nie pozwole ci iść samej.
Poszliście. Powoli weszliście do domu... szukaliście wszędzie. Niall został na dole, ty poszłaś szukać na górę. Szukałaś, szukałaś... Weszłaś do swojego pokoju. Nagle ktoś pociągnął cię zasłaniając ci buzię żebyś nie mogła nic powiedzieć. Nawet nie udało ci się zakrzyczeć. Wyrywałaś się, próbowałaś wszystkiego żeby się uwolnić. Nie udało ci się.
- Jeszcze po ciebie wrócę... - powiedział nieznany ci z nikąd głos wyrzucając cię z pokoju i zamykając drzwi za tobą. Upadłaś na kolana. Chciałaś szybko wstać i zobaczyć kto to ale nie zdążyłaś. Weszłaś do pokoju z powrotem ale nie było nikogo. Zawołałaś Nialla.
- Co się stało?!
- Nie wiem... właściwie... ktoś mnie chwycił i powiedział że po mnie wróci... Niall boję się.
- Będzie dobrze. Chodźmy.
- Nie Niall. Ja nie mogę zostawić domu tak po prostu.
- No dobrze... może to ja zostane u ciebie na noc?
- Tak! Tylko wątpie że ja będę spała...
- To posiedzę z tobą.. - uśmiechnął się Niall. - ale chodźmy najpierw po twoje rzeczy do mnie!
Zupełnie o nich zapomniałaś. Szybko przyszliście. Przygotowałaś kolację, zjedliście, posprzątałaś i usiadłaś baardzo blisko Nialla.
- O, Niall! Jak mi się nudzi!
Położyłaś głowę na jego ramieniu.
- A tak właściwie... czemu nie masz dziewczyny? - zapytałaś i odwróciłaś się twarzą do Nialla.
- Nie wiem... - odpowiedział.
- A chciałbyś mieć?
- Noo... wiesz.... ej a tak właściwie to czemu zadajesz takie pytania?
- A no... tak jakoś... - zarumieniłaś się.
- Chciałbym mieć. Ale los jest taki. Nie mam. A ty czemu nie masz chłopaka, hm?
- No bo nikt mnie najwyraźniej nie chce... wiem! mam pomysł! - nagle przerwałaś - zagrajmy w coś, podroczmy się trochę. Co ty na to? - uśmiechnęłaś się łobuziarsko...
- Ale... no... dobra!
Niall zaczął cię łaskotać. Nie mogłaś przestać się śmiać. Przez te łaskotki położyłaś sie na kanapie a Niall na tobie. Przestał cię łaskotać i patrzyliście sobie w oczy.
"Zrobić to czy nie? Zrobić? [T.I.] NO MYŚL SZYBKO ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!" - myślałaś.
Chciałaś go pocałować... ale jednak już za późno. Niall się otrząsnął i usiadł. Ty też usiadłaś i go przytuliłaś.
- [T.I.]... - zaczął Niall.
- Tak?
Chwila ciszy... siedziałaś patrząc na niego a on patrzył przed siebie.
- Bo... skoro się przyjaźnimy to mogę ci powiedzieć o wszystkim prawda? I we wszystkim mi pomożesz, tak?
- Tak, jasne!
- No to... muszę ci coś opowiedzieć.
- Mów - byłaś bardzo ciekawa o co chodzi.
- No bo ostatnio... poznałem taką dziewczynę. I ona mi się bardzo podoba ale nie wiem co zrobić żeby ją poderwać itd. Więc wpadłem na pomysł że ty jesteś dziewczyną i mogłabyś mi pomóc.
- Aaa... noo.. nie wiem.. - zasmuciłaś się.
- Coś się stało? - zapytał Niall.
- Niee. Nic sie nie stało.- wymusiłaś uśmiech na swojej twarzy.
- No dobra... idziemy spać czy coś robić...?
- Nie wiem.. mam chyba fajny film.
Poszukałaś, włączyłaś i oglądnęliście. Gdy film się skończył poszliście spać. Było około 24:00. Ale ty nie dałaś rady spać więc leżałaś bezczynnie...
Prosze. Macie już 13 część. 4 kom. i next!
Czeeść. Jestem Magda. Mam 13 lat (rocznikowo). Mieszkam w woj. Małopolskim. Aktualnie nie mam hobby :o. Tutaj będę pisała imaginy o 1D, ale czasem będzie mała wzmianka o mnie :) . Mam nadzieję że spodobają się wam moje imaginy :).
piątek, 28 lutego 2014
środa, 26 lutego 2014
IMAGIN. Niall #12
- Słyszę... Ale przed twoimi drzwiami nikogo nie ma!
- Jak to?! Skąd wiesz?!
- Bo właśnie idę do ciebie, jestem już blisko...
- Niall szybko... chodź do mnie.. Boję się! - zaczęłaś płakać.
- Spokojnie... już jestem. Otwórz.
Rozłączyłaś się i pobiegłaś otworzyć. Niall zobaczył cię całą zapłakaną. Wszedł do środka, pukanie się zmniejszało. Przytulił cię. Czułaś się w jego ramionach taka... bezpieczna.
- Chodźmy do salonu... albo nie! Do kuchni. Pić mi się chce... - powiedziałaś.
Poszliście. Nalewałaś sobie coli gdy nagle usłyszeliście trzask z góry domu!
- Niall....
- Chodźmy sprawdzić.
- Nie! Boję się...
- To ja pójdę.
- Nie! Skoro tak to idę z tobą!
- Dobra chodź.
Poszliście na górę. Szukaliście po wszystkich pomieszczeniach... niczego. Nie wiedzieliście co się stało. Obeszliście wszystkie pomieszczenia. Został tylko twój pokój. Weszliście tam i zobaczyliście... Rozbite lustro na ziemi!
- Ale... jak to się stało skoro... ja nie miałam żadnego lutra w pokoju!
- Nie wiem... ale twoi rodzice muszą jak najszybciej wrócić. Nie możesz tak sama tu być. Może ci się coś stać... no bo wiesz.. najpierw pukanie do drzwi, potem to. Ciekawe co będzie następne. Może dzisiaj będziesz spała u mnie?
- Jasne. Ale musisz się zapytać rodziców i ja też muszę.. Zadzwonie do nich. Ale najpierw ty.
- Dobra.
Zadzwonił. Jego mama się zgodziła. Teraz kolej na ciebie. Nie poszło zbyt łatwo ale opowiedziałaś mamie sytuację z lustrem i z pukaniem więc się zgodziła ze względu na twoje bezpieczeństwo. O 17:00 spotkałaś się z Niallem przy sklepie. Tym w którym jest ta sukienka... No cóż. Ciężko było ci na nią patrzeć ale trudno. Jakoś musiałaś. Poszliście do Nialla. Jego mama bardzo cię lubi. Niall musiał zajść do Zayna po coś więc na chwilę zostałaś sama z jego mamą. Rozmawiałyście i było wszystko super, dopóki nie wbiegł zdyszany i przerażony Niall do domu.
- [T.I.]! Musimy pogadać! Chodź szybko!
- Ale po co?
- No chodź!
Niall wyglądał na bardzo przerażonego. Wyciągnął cię na dwór. Biegliście w stronę twojego domu. Zobaczyłaś tam...
No to jest już 12 część! Czekam na komentarze. 3 i next! <3 Mam nadzieję że wam się podoba :).
sobota, 22 lutego 2014
IMAGIN. Niall #11
Nagle Perrie usłyszała że ktoś chodzi przed drzwiami do
domu.
- Ej! Słyszycie to?
- Ale… co mamy słyszeć? – zapytał Niall.
- No ktoś chodzi przed drzwiami nie słyszycie?!
Pezz podeszła do drzwi.
- Chodźcie tu!
Wszyscy podeszli. Popatrzyłaś przez okno kto to. Był to
Dawid. Ukrywałaś się za oknem, przecież on nie może wiedzieć że go obserwujesz!
Niall zapytał się kto to. Popatrzyłaś tylko na niego ale byłaś cicho. Stałaś i
cały czas patrzyłaś się na Dawida.
- No [T.I] mó… - pokazałaś że mają być cicho więc Niall
zastopował i nic nie powiedział. Po jego minie było wiadomo że już wie kto to.
- Czy to… Dawid? – zapytał szeptem.
Pokiwałaś głową na znak „tak”. Perrie podeszła do ciebie.
Razem z tobą patrzyła przez okno.
- Ej ja tego dłużej nie zniosę! Idę tam! – powiedziała nagle
Pezz.
- Nie! – przestraszyłaś się.
Perrie jednak nie wysłuchała cię. Wyszła na zewnątrz.
- Hej ty! – zawołała – co ty tu robisz! Idź stąd!
- Ty żartujesz?! Przyszedłem po [T.I.]! Bez niej nigdzie nie
idę! – zaśmiał się twój były.
Zayn szybko wybiegł bo widział że Perrie się wkurzyła.
- Perrie spokojnie – szepnął Zayn – a ty się stąd wynoś! Już!
- Żartujesz prawda? Dajcie mi [T.I.] to pójdę.
- Nie damy nigdy! – krzyknęła Pezz.
Zayn powiedział że nie ma po co marnować czasu na takiego
kogoś więc poszli do domu.
- Nie ma po co się użerać z takim idiotą. Chodźmy, usiądźmy pogadajmy.
– powiedział Zayn.
Zrobiliście tak. Rozmawialiście dobre 2 godziny. Już było
późno więc wszyscy poszli. Zostałaś sama. „ Trzeba przeżyć, nie mogę robić nic głupiego”
– pomyślałaś. „ A może zadzwonie do mamy…” – ta myśl przebiegła ci przez głowę.
Zrobiłaś tak. Zadzwoniłaś. Włączała się tylko poczta. Próbowałaś ale na marne. Twoja
Mama nie odbierała. Tak samo tata. No trudno. Poszłaś spać. Oczywiście jeszcze
wzięłaś prysznic. Położyłaś się i głęboko westchnęłaś.
*Rano*
Wstałaś, poszłaś zjeść śniadanie. Na stole w kuchni była
karteczka.
„Przepraszam kochanie.
Nie wrócimy szybko. Dopiero za jakieś 3 dni.
Poradzisz sobie prawda?
Jak coś to dzwoń. My jesteśmy u cioci ale nie przychodź tam.
Kochamy Cię pamiętaj,
ale musimy opiekować się ciocią.
xx
Mama i Tata.”
„Czyli byli w domu…” – pomyślałaś. Popatrzyłaś na zegarek.
Była już 10:30! Szybko zrobiłaś sobie śniadanie, wykąpałaś się, ubrałaś i
zrobiłaś lekki makijaż. Poszłaś do salonu pooglądać telewizję. Nie było nic ciekawego
więc za chwilę ją wyłączyłaś. Ktoś zapukał do drzwi. Zapukał, nie zadzwonił na
dzwonek. Nikt tak nie robi. Wszyscy zawsze dzwonią na dzwonek więc kto to mógł
być?! Idąc otworzyć drzwi pukanie nie przestawało. Wręcz przeciwnie – ono się
nasilało.
„Kto to może być?! Chyba zadzwonię po Nialla…” – pomyślałaś sobie.
Szybko zasłoniłaś wszędzie okna, więc w domu było ciemno. Bałaś
się.
„Pewnie to Dawid!” – pomyślałaś z wściekłością. Siedziałaś na kanapie w salonie, czekając aż odpuści. Poszłaś do pokoju na górę po telefon. Wzięłaś go i poszłaś z powrotem na dół do salonu, na kanapę. Popatrzyłaś na telefon. Było tam napisane:
"Nieodebrane połączenia:
5
od: Niall x."
Oddzwoniłaś. Nie odbierał. Dzwoniłaś i dzwoniłaś. Wreszcie odebrał.
- Halo? - powiedział Niall.
- Cześć Niall! To ja [T.I.]. Dzwoniłeś... o co chodzi?
- Nic ci nie jest? - pytał zdenerwowany.
- Nie ale o co chodzi?
- Dawid ma ci coś zrobić! Spotkałem go ale nie dałem rady do ciebie przybiec żeby ci to powiedzieć. Przepraszam.
- Nie, to ja przepraszam że nie odbierałam i dziękuję że mi powiedziałeś. Cały czas ktoś puka do drzwi... za każdym razem jest to coraz mocniejsze. Teraz to już wali w te drzwi jak opętany...
- Słyszę... Ale przed twoimi drzwiami nikogo nie ma!
A więc macie 11 część <3 2 komentarze i next <3. Wyjątkowo dłuższa część :).
I mam sprawę. 10 część była z Eleanor prawda? Ale ja jestem Larry Shipper (bez hejtów ;/). Więc nie wierze w Elounor ale Lou musi mieć jakąś dziewczynę prawda? Więc pamiętajcie że ja jestem LS ;).
piątek, 21 lutego 2014
IMAGIN. Niall #10
Co prawda uspakaja tylko na kilka godzin ale uspokaja.
Wzięłaś do ręki… żyletkę. Wachałaś się zrobić te kilka kresek. Biłaś się z
myślami. Przecież Twoja ciocia może przeżyć a jak to zrobisz to TY możesz
umrzeć i jej już nie zobaczyć. Myślałaś że może jednak zrobisz to. Kolejna
myśl, jednak nie…
”A może jednak…” – pomyślałaś. Już próbowałaś zrobić pierwszą kreskę ale zadzwonił dzwonek do drzwi.
”A może jednak…” – pomyślałaś. Już próbowałaś zrobić pierwszą kreskę ale zadzwonił dzwonek do drzwi.
„To pewnie Niall i jego koledzy!” – ucieszyłaś się.
Schowałaś żyletkę i pobiegłaś otworzyć drzwi.
- O, hej Niall! – uśmiechnęłaś się.
- Cześć… - powiedział zaniepokojony twoim zachowaniem Niall.
- Coś się stało Niall? Wejdźcie. – nie wiedziałaś o co mu
chodzi.
Weszli do środka. Zaprowadziłaś wszystkich do salonu. Byłaś
uprzejma więc zapytałaś się czy ktoś chce coś do picia. Wszyscy chcieli.
- To ja idę wam nalać, poczekajcie chwilkę. – uśmiechnęłaś się.
Niall poszedł za tobą.
- Co ty robisz?! – powiedział lekko zdenerwowany Niall.
- O co ci chodzi? – odpowiedziałaś radośnie.
- O to że zaledwie 20 minut temu byłaś smutna i chciałaś się
zabić! Specjalnie szybko przyszliśmy a ty co? Wielce szczęśliwa.
- A to źle?! Dobra, ok. Ja po prostu dobrze udaje i tyle!
Zadowolony że wiesz?! – mocno się wkurzyłaś. Nalałaś wszystkim coli i zaniosłaś
do salonu nie czekając na odpowiedzi Nialla.
- PICIE DLA WSZYSTKICH! Idę jeszcze po chipsy! – zawołałaś. Niall
cały czas stał w kuchni i myślał. Weszłaś do kuchni, chwilę stanęłaś w progu.
Nie wiedziałaś co powiedzieć. Wreszcie się zdecydowałaś…
- Niall… Niall… - nie odpowiadał. Popatrzył się tylko na
ciebie ale od razu odwrócił wzrok w inną stronę.
- Niall.. przepraszam.
- Nie… nie masz za co. To ja na ciebie wyskoczyłem z gniewem
nie wiem po co.
- Dobra nie ważne. Chodź. – wzięłaś chipsy i miskę i
poszliście do salonu, do gości.
Wszyscy się ucieszyli że przyniosłaś chipsy, oprócz Nialla
który wręcz chętnie ożeniłby się z jedzeniem!
- Ej przecież wy się nie znacie. To jest Zayn, Liam, Louis i
Harry. A to są ich dziewczyny: Perrie – dziewczyna Zayna, Eleanor – dziewczyna Louisa
i Daniele, dziewczyna Liama. Harry nie ma dziewczyny… - Nialler dziwnie się
uśmiechnął.
- A może przedstawisz nam tą dziewczyn… przepraszam..
kobietę – zaśmiała się Perrie.
- A no tak. To jest [T.I.] – zaśmiał się Niall.
Perrie śmiała się bez przerwy z niczego. Miała atak głupawki
więc zaraziła śmiechem Zayna, Zayn Liama, Liam Louisa, Louis Harrego, Harry
zaraził Danielle i Eleanor. Danielle Daniele Eleanor zaraziły śmiechem ciebie. Śmialiście się dobre
10 minut z niczego. Chyba ze swojego śmiechu. Niall się jedynie śmiał tylko
chwilę. Potem siedział patrząc na was.
- Niall co jest… ? – zapytałaś go szeptem.
- Nic, nie przejmuj się. – sztucznie się uśmiechnął. – DOBRA
KOŃCZYMY TO! TO NIE MA SENSU PRZYSZLIŚMY TU WYSŁUCHAĆ [T.I.] A NIE SIĘ ŚMIAĆ Z NICZEGO!
– po tych słowach sam zaczął się śmiać. Więc skoro on, to reszta też. Zanim się
ogarnęliśmy minęła jakaś godzina.
- Dobra więc skoro już jest wszystko ok z nami to.. [T.I.]
co się stało? – zapytał głos z…. podłogi. Leżała tam Perrie. Pomogliście jej
wstać. Usiadła na kanapie czekając aż odpowiesz. Wszyscy patrzyli na ciebie.
Pojawiły mi się łzy w oczach. Próbowałaś wszystko aby nikt tego nie zauważył
ale zauważyli wszyscy. Zaczęłaś płakać, pocieszali cię. Wszystko im
opowiedziałaś. Nagle Perrie…
No to czekam na komentarze. 2 i next. Ale komentujcie bo jeśli nie, usune bloga a mam zamiar skończyć ten imagin i zacząć pisać o Harrym :).
czwartek, 6 lutego 2014
IMAGIN. Niall #9
Weszłaś do domu i poszłaś do pokoju gdzie leżała ciocia a tam zobaczyłaś ratowników z pogotowia którzy biorą Twoją ciocię! Zdziwiłaś się bardzo. Twoja mama gdy cię zobaczyła nie była zadowolona. Podeszła do ciebie i dała ci znak abyś poszła do kuchni.
- Mamo co się stało?! - wykrzyknęłaś tak żeby ratownicy nie słyszeli tego.
- Spokojnie. Wytłumaczę ci wszystko. Usiądź.
- Mamo! Co się stało... - zasmuciłaś się.
- Ciocia gdy szła do kuchni...
- Po co ciocia szła do kuchni?! Przecież nie wolno jej wstawać! - przerwałaś mamie.
- Spokojnie! Nie przerywaj mi bo niczego się nie dowiesz! - Twoja mama była strasznie wkurzona - gdy ciocia szła do kuchni zasłabła. Straciła przytomność. Uderzyła głową o podłogę. Córeczko, teraz jedziemy z ciocią do szpitala. Lepiej żebyś nie jechała z nami. Nie wiem kiedy wrócimy. Jakby coś się działo to wiesz... dzwoń. Odbiorę zawsze. - Twoja mama sztucznie się uśmiechnęła.
- Mamo, ja tak nie dam rady! Muszę jechać z wami...
- Ale nie możesz! - mama ci przerwała.
- Mamo proszę...
- Idź zobaczyć ciocię bo być może to będzie ostatni raz kiedy ją zobaczysz. - Twoja mama powiedziała to bardzo poważnym głosem, wstała i poszła do pokoju.
Poszłaś za nią. Smutna, ale poszłaś. Zobaczyłaś ją. Podeszłaś, przytuliłaś i zapłakałaś. Łzy spływały Ci po policzkach. Ratownik oznajmił że muszą już wziąć Twoją ciocię do szpitala. Niechętnie odsunęłaś się od cioci i poszłaś obok mamy. Powiedziała Ci że masz iść do domu. Poszłaś. Zadzwoniłaś do Nialla gdy byłaś w drodze.
- Mamo co się stało?! - wykrzyknęłaś tak żeby ratownicy nie słyszeli tego.
- Spokojnie. Wytłumaczę ci wszystko. Usiądź.
- Mamo! Co się stało... - zasmuciłaś się.
- Ciocia gdy szła do kuchni...
- Po co ciocia szła do kuchni?! Przecież nie wolno jej wstawać! - przerwałaś mamie.
- Spokojnie! Nie przerywaj mi bo niczego się nie dowiesz! - Twoja mama była strasznie wkurzona - gdy ciocia szła do kuchni zasłabła. Straciła przytomność. Uderzyła głową o podłogę. Córeczko, teraz jedziemy z ciocią do szpitala. Lepiej żebyś nie jechała z nami. Nie wiem kiedy wrócimy. Jakby coś się działo to wiesz... dzwoń. Odbiorę zawsze. - Twoja mama sztucznie się uśmiechnęła.
- Mamo, ja tak nie dam rady! Muszę jechać z wami...
- Ale nie możesz! - mama ci przerwała.
- Mamo proszę...
- Idź zobaczyć ciocię bo być może to będzie ostatni raz kiedy ją zobaczysz. - Twoja mama powiedziała to bardzo poważnym głosem, wstała i poszła do pokoju.
Poszłaś za nią. Smutna, ale poszłaś. Zobaczyłaś ją. Podeszłaś, przytuliłaś i zapłakałaś. Łzy spływały Ci po policzkach. Ratownik oznajmił że muszą już wziąć Twoją ciocię do szpitala. Niechętnie odsunęłaś się od cioci i poszłaś obok mamy. Powiedziała Ci że masz iść do domu. Poszłaś. Zadzwoniłaś do Nialla gdy byłaś w drodze.
***Oczami Nialla***
Siedziałem sobie z chłopakami, dobrze się bawiliśmy. Nagle zadzwonił mi telefon. Chcąc nie chcąc wyciągnąłem go z kieszeni żeby sprawdzić kto dzwoni. Okazało się że to [T.I]! Wyszedłem z pomieszczenia w którym siedziałem z chłopakami. Odebrałem.
- Halo?
- Niall to ty? - zapytała [T.I.] cała roztrzęsiona!
- Tak to ja. Coś się stało?
- Tak stało. Możemy się spotkać? - zaczęła płakać.
- A to coś poważnego? Bo słyszę że płaczesz.
- Tak jakby...
- Dobrze. Gdzie mam przyjść?
- Mógłbyś do mnie? Nie mam ochoty wychodzić z domu...
- No dobrze. A mogli by chłopcy ze mną przyjść?
- Jasne. Chętnie ich poznam przy okazji.
- Ok, to będziemy za niedługo. Pa.
- Czekam. Pa. - powiedziała i się rozłączyła.
Wróciłem do chłopaków i oznajmiłem im że idę do [T.I.] i zapytałem czy nie chcą iść ze mną. Zgodzili się.
- Halo?
- Niall to ty? - zapytała [T.I.] cała roztrzęsiona!
- Tak to ja. Coś się stało?
- Tak stało. Możemy się spotkać? - zaczęła płakać.
- A to coś poważnego? Bo słyszę że płaczesz.
- Tak jakby...
- Dobrze. Gdzie mam przyjść?
- Mógłbyś do mnie? Nie mam ochoty wychodzić z domu...
- No dobrze. A mogli by chłopcy ze mną przyjść?
- Jasne. Chętnie ich poznam przy okazji.
- Ok, to będziemy za niedługo. Pa.
- Czekam. Pa. - powiedziała i się rozłączyła.
Wróciłem do chłopaków i oznajmiłem im że idę do [T.I.] i zapytałem czy nie chcą iść ze mną. Zgodzili się.
***Oczami [T.I.]***
Oby szybko przyszli. Zaraz wezmę moje ukojenie, rzecz którą kocham.... ona mnie uspokaja. Co prawda uspokaja tylko na kilka godzin ale przynajmniej uspokaja.
To czekam na komentarze. 3 i next. ;3. + potrzebuję imię i nazwisko dla [T.I.]. Podajcie w komentarzach pomysły a ja wybiorę najlepsze ;3
Subskrybuj:
Posty (Atom)