Nagle Perrie usłyszała że ktoś chodzi przed drzwiami do
domu.
- Ej! Słyszycie to?
- Ale… co mamy słyszeć? – zapytał Niall.
- No ktoś chodzi przed drzwiami nie słyszycie?!
Pezz podeszła do drzwi.
- Chodźcie tu!
Wszyscy podeszli. Popatrzyłaś przez okno kto to. Był to
Dawid. Ukrywałaś się za oknem, przecież on nie może wiedzieć że go obserwujesz!
Niall zapytał się kto to. Popatrzyłaś tylko na niego ale byłaś cicho. Stałaś i
cały czas patrzyłaś się na Dawida.
- No [T.I] mó… - pokazałaś że mają być cicho więc Niall
zastopował i nic nie powiedział. Po jego minie było wiadomo że już wie kto to.
- Czy to… Dawid? – zapytał szeptem.
Pokiwałaś głową na znak „tak”. Perrie podeszła do ciebie.
Razem z tobą patrzyła przez okno.
- Ej ja tego dłużej nie zniosę! Idę tam! – powiedziała nagle
Pezz.
- Nie! – przestraszyłaś się.
Perrie jednak nie wysłuchała cię. Wyszła na zewnątrz.
- Hej ty! – zawołała – co ty tu robisz! Idź stąd!
- Ty żartujesz?! Przyszedłem po [T.I.]! Bez niej nigdzie nie
idę! – zaśmiał się twój były.
Zayn szybko wybiegł bo widział że Perrie się wkurzyła.
- Perrie spokojnie – szepnął Zayn – a ty się stąd wynoś! Już!
- Żartujesz prawda? Dajcie mi [T.I.] to pójdę.
- Nie damy nigdy! – krzyknęła Pezz.
Zayn powiedział że nie ma po co marnować czasu na takiego
kogoś więc poszli do domu.
- Nie ma po co się użerać z takim idiotą. Chodźmy, usiądźmy pogadajmy.
– powiedział Zayn.
Zrobiliście tak. Rozmawialiście dobre 2 godziny. Już było
późno więc wszyscy poszli. Zostałaś sama. „ Trzeba przeżyć, nie mogę robić nic głupiego”
– pomyślałaś. „ A może zadzwonie do mamy…” – ta myśl przebiegła ci przez głowę.
Zrobiłaś tak. Zadzwoniłaś. Włączała się tylko poczta. Próbowałaś ale na marne. Twoja
Mama nie odbierała. Tak samo tata. No trudno. Poszłaś spać. Oczywiście jeszcze
wzięłaś prysznic. Położyłaś się i głęboko westchnęłaś.
*Rano*
Wstałaś, poszłaś zjeść śniadanie. Na stole w kuchni była
karteczka.
„Przepraszam kochanie.
Nie wrócimy szybko. Dopiero za jakieś 3 dni.
Poradzisz sobie prawda?
Jak coś to dzwoń. My jesteśmy u cioci ale nie przychodź tam.
Kochamy Cię pamiętaj,
ale musimy opiekować się ciocią.
xx
Mama i Tata.”
„Czyli byli w domu…” – pomyślałaś. Popatrzyłaś na zegarek.
Była już 10:30! Szybko zrobiłaś sobie śniadanie, wykąpałaś się, ubrałaś i
zrobiłaś lekki makijaż. Poszłaś do salonu pooglądać telewizję. Nie było nic ciekawego
więc za chwilę ją wyłączyłaś. Ktoś zapukał do drzwi. Zapukał, nie zadzwonił na
dzwonek. Nikt tak nie robi. Wszyscy zawsze dzwonią na dzwonek więc kto to mógł
być?! Idąc otworzyć drzwi pukanie nie przestawało. Wręcz przeciwnie – ono się
nasilało.
„Kto to może być?! Chyba zadzwonię po Nialla…” – pomyślałaś sobie.
Szybko zasłoniłaś wszędzie okna, więc w domu było ciemno. Bałaś
się.
„Pewnie to Dawid!” – pomyślałaś z wściekłością. Siedziałaś na kanapie w salonie, czekając aż odpuści. Poszłaś do pokoju na górę po telefon. Wzięłaś go i poszłaś z powrotem na dół do salonu, na kanapę. Popatrzyłaś na telefon. Było tam napisane:
"Nieodebrane połączenia:
5
od: Niall x."
Oddzwoniłaś. Nie odbierał. Dzwoniłaś i dzwoniłaś. Wreszcie odebrał.
- Halo? - powiedział Niall.
- Cześć Niall! To ja [T.I.]. Dzwoniłeś... o co chodzi?
- Nic ci nie jest? - pytał zdenerwowany.
- Nie ale o co chodzi?
- Dawid ma ci coś zrobić! Spotkałem go ale nie dałem rady do ciebie przybiec żeby ci to powiedzieć. Przepraszam.
- Nie, to ja przepraszam że nie odbierałam i dziękuję że mi powiedziałeś. Cały czas ktoś puka do drzwi... za każdym razem jest to coraz mocniejsze. Teraz to już wali w te drzwi jak opętany...
- Słyszę... Ale przed twoimi drzwiami nikogo nie ma!
A więc macie 11 część <3 2 komentarze i next <3. Wyjątkowo dłuższa część :).
I mam sprawę. 10 część była z Eleanor prawda? Ale ja jestem Larry Shipper (bez hejtów ;/). Więc nie wierze w Elounor ale Lou musi mieć jakąś dziewczynę prawda? Więc pamiętajcie że ja jestem LS ;).
Pisz dalej ;) Jest ciekawie :)
OdpowiedzUsuńNapisz kolejny ! Niemoge siędoczekać..
OdpowiedzUsuńPisz szybko ;0 Jest super
OdpowiedzUsuńPisz! Kto to był!? Dodaj to szybko ! :)
OdpowiedzUsuńTa... no wiesz... Twoja Mycha